Przechadzałem się po lesie,a raczej szukałem ustronnego miejsca,żeby zapalić papierosa,a raczej papierosy.Dawno nie paliłem i mam straszną ochotę,a w tej głupiej akademii nie mogę.Z lasu,wydostałem się na jakieś jezioro.Była tu bardzo mała plaża.Nie sądzę,żeby ktoś w ogóle często odwiedzał to miejsce.
Odwróciłem się w prawo i zobaczyłem,że jakieś 100 metrów ode mnie,jest pomost,a na nim ktoś stał i...śpiewał.
Był to ładny dziewczęcy głos.Niestety nie mogłem usłyszeć słów.Od razu ruszyłem w stronę pomostu.
Kiedy byłem już naprawdę blisko,zobaczyłem,że była to zgrabna brunetka.Stała tyłem.Cicho podszedłem i odchrząknąłem dosłownie pół metra za nią.
Dziewczyna pisnęła i prawie wpadła do wody,lecz w ostatniej chwili złapałem ją w talii.
Na jej twarzy pojawił się rumieniec,a ja chytro się uśmiechnąłem.Uwielbiam jak dziewczyny się przy mnie rumienią.
-Umm możesz mnie puścić-powiedziała cicho.
Puściłem dziewczynę.
-Ładnie śpiewasz-odparłem.
-Dziękuję?
-Jestem Jack,a ty?
<Medison?>
Brak komentarzy
Prześlij komentarz