-Dziękuję - powiedziałam cicho i delikatnie wzięłam od niego plaster. Oczywiście ja nie potrafiłam w tym stresie nawet otworzyć ten plaster...
-Pomóc ci...- zapytał z uśmiechem.
Skinęłam lekko głową i oddałam mu go. Chłopak jednym ruchem otworzył po czym przykleił mi go na czoło.
Znów skinęłam w podziękowaniu i użyczyłam jego dłoni aby z łatwością stanęła na nogach.
-Widzę, że jesteś mało rozmowna- chłopak oświadczył z uśmiechem- Co się takiego stało, że cię znalazłem na chodniku z raną na czole?- zapytał. Jego pies dalej patrzył na mnie nieufnie.
Podeszłam do niego ostrożnie ignorując pytanie chłopaka. Wyciągnęłam powoli dłoń i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
Po chwili pies nie patrzył na mnie tak groźnie i zaciekawieniem podszedł do mnie. Poklaskałam go po miękkiej sierści.
Wstałam i zwróciłam się z powrotem do chłopaka.
-Wpadłam na kogoś, ale mnie zostawił idąc dalej- westchnęłam- Jak się nazywa?- zapytałam cicho wskazując na jego uroczego psa...
Jake?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz