Za każdym razem, gdy otwieram oczy widzę ten sam obraz, ten sam nudny biały sufit. To zabawne, ale przypomina ludzi. Na pierwszy rzut oka idealny, bez skazy, jednak gdy patrzysz na niego przez kilka dni, miesięcy czy też lat, dostrzegasz, że wcale nie jest on taki idealny. Musisz to albo zaakceptować, albo zmienić sufit, ja wybrałam tą pierwszą opcję. Wstałam i przeciągnęłam się, patrząc na swoje odbicie w lustrze, potargane włosy, czarna koszulka i krótkie białe spodenki, westchnęłam i leniwym krokiem poszłam do łazienki, tam też lustro, tak zdecydowanie mam za wiele luster w tym domu. Chociaż nie wiem czy mogę to nazwać domem, aktualnie mieszkam w jednopokojowym mieszkanku z łazienką i kuchnią, ale podobno wszystko ma się teraz zmienić. Wczoraj dostałam list, z gratulacjami. Dostałam się do słynnej akademii, jak to możliwe? Sama nie wiem, może po prostu miałam szczęście, prawda nigdy nie miałam kłopotów z nauką, ale nigdy też nie szło mi nie wiadomo jak dobrze, ale spróbować zawsze można. Miałam opłacony pobyt i naukę tam, jak miło. Wyszłam z łazienki przebrana i poszłam do kuchni, już nie miałam czasu iść do piekarni więc zadowoliłam się zwykłymi płatkami, gdy kończyłam swój jakże pożywny posiłek do mieszkania wparował mój brat.
- Siema młoda - usiadł na krześle na przeciwko mnie - Nie wiem jak to możliwe, że się dostałaś, ale też będę się starał, może za jakiś czas mnie zobaczysz - uśmiechnął się
- Pewnie już to widzę - mruknęłam chowając naczynia i zabierając swoje rzeczy
- Wszystko masz? - zapytał, na co jedynie kiwnęłam głową - To w drogę - wyszedł z mieszkania, a ja zaniosłam klucze obok sąsiadce i zarówno właścicielce, nie znosiła mnie, oddając jej klucze wręcz skakała z radość. Stara, upierdliwa baba. Wsiadłam do samochodu brata po czym ruszyliśmy. Jechaliśmy kilka godzin, nie mówiąc za wiele. Obydwoje podczas podróży lubiliśmy wsłuchiwać się w muzykę. W końcu mogłam wysiąść, budynek choć już mi znany i tak dalej robił na mnie ogromne wrażenie, ładny, zadbany, duży. Wzięłam swoje rzeczy i pożegnałam się z Dante, wchodząc do środka. Od razu ruszyłam do sekretariatu, gdzie trzeba było podpisać kilka papierków, oraz gdzie dostałam klucze do pokoju. Starsza kobieta pokazała mi gdzie mam iść. Po kilku minutach odnalazłam swój pokój, położyłam walizki obok łóżka po czym praktycznie na nie opadłam. Po chwili zasnęłam, jednak nawet nie dadzą się wyspać, gdyż po niecałych 30 minutach usłyszałam komunikat " przypominamy, że kolację są wydawane o 20, w późniejszym czasie stołówka jest zamknięta" Spojrzałam na telefon 19.55, jęknęłam widząc tą godzinie, jednak byłam zbyt głodna, żeby zrezygnować z kolacji. Niechętnie wstałam i zeszłam na dół do stołówki, na szczęście zdążyłam. Wzięłam jakąś sałatkę, bułkę i sok. Usiadłam przy jednym ze stolików chcąc zająć się swoim daniem, kiedy usłyszałam czyiś głos
- Mogę się dosiąść?
- Siadaj - wzruszyłam ramionami, przecież nikomu nie zabronię siedzieć obok mnie. Poza tym w nowej szkole może mi się przydać jakakolwiek znajomość, mam tylko nadzieje, że nikt się nie zorientuje że wymykam się z nocy na małą zabawę, no ludzie za młoda jestem, żeby siedzieć w czterech ścianach całymi dniami. Jednak nie pora teraz o tym myśleć.
( Ktoś się skusi na kolację z Tai? ^^ )
Brak komentarzy
Prześlij komentarz