- Taiga... ja się z nim nie przestanę nigdy bić - powiedziałem
- to kiedy się to skończy - zapytała
- gdy ja zdechnę alb on - powiedziałem
- a nie ma jakiegoś innego sposobu - zapytała patrząc na mnie i siadając na łóżko
- musimy o tym gadać - zapytałem
- no jak na razie to nie - powiedziała
Ja westchnąłem nastała cisza a ja nie chciałem już jej przeszkadzać... zobaczyłem że bandaż trochę przesiąg krwią więc muszę zmienić...
- to ja ci nie będę przeszkadzać - powiedziałem
Skierowałem się do wyjścia
Taiga?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz