-Masz to cofnąć - powtórzyła i weszła do środka akademii.
-Ostro-skomentowałem.
O nie, nie.Tak łatwo tego nie zakończę. Skończyłem palić palić papierosa, od razu poszedłem do swojego pokoju. Co jest jutro? Niedziela. Ostatni dzień wolności.
Po wzięciu prysznicu, położyłem się spać, ponieważ była już druga w nocy.
Z okna dosięgły mnie promienie słoneczne. Ugh, nie chce mi się wstawać. Położyłem się na lewy bok.Medison.Choler* znowu o niej pomyślałem. Czym prędzej wstałem z łóżka nie ścieląc go.Ruszyłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic, przebrałem się w ubrania i skierowałem się do skrzydła dziewcząt. Ugh tylko który pokój jest Medison?
Z jakiegoś pokoju wyszła ruda dziewczyna.
-Sory, wiesz gdzie ma pokój Medison? -zapytałem.
-Medison Beer?-skinąłem głową-tam na końcu po prawej - odpowiedziała
-Dzięki.
Nie myśląc zbyt wiele cicho wszedłem do pokoju dziewczyny. Mój wzrok od razu zatrzymał się na spiacej nastolatce. Wyglądała uroczo.Cicho podszedłem do jej łóżka, po czym usiadłem obok niej.
Przysunąłęm się bliżej niej i złożyłem na jej ustach delikatnego całusa.Beer od razu się obudziła i odskoczyła jak opatrzona.
-Co ty robisz? - zapytała zła
- Całuje swoją dziewczynę- zachichotałem.
<Medison? >
Brak komentarzy
Prześlij komentarz