Nie rozumiałam o co chodziło, wybiegł tak nagle, że nawet nie zdążyłam o nic konkretnego zapytać. Siedziałam w jego pokoju jakieś 5 minut, po czym zdecydowałam iść do siebie. Przemyłam twarz zimną wodą, przyglądając się swojemu odbiciu. Westchnęłam cicho i opadłam na łóżko, założyłam słuchawki cicho nucąc jakąś piosenkę. Pewnie, że się o niego martwiłam, jednak nie chciałam się wtrącać, wchodzić mu znowu w pole bitwy, miałam jedynie nadzieje, że nie zrobi sobie żadnej krzywdy. Czas leciał bardzo wolno, kiedy przyszła pora na kolację niechętnie zeszłam na dół. Chłopaka dalej nie było, zresztą na stołówce zauważyłam, że nie było również jego brata i kuzyna, czyli musiało to być coś poważniejszego. Zaczęłam dzióbać swój makaron, wyglądając za okno, myślami byłam zupełnie gdzie indziej, byłam przy Alexie. Kiedy tylko ujrzałam jego brata śmiejącego się do jakieś dziewczyny, poczułam coś w rodzaju ulgi. Podbiegłam do niego, nawet nie zwracając uwagi na jego koleżankę
- Gdzie jest Alex? Nic mu nie jest? - Zaczęłam wypytywać
- Mówił, że idzie do siebie, ma kilka zadrapań, nic wielkiego - Uśmiechnął się lekko, odpowiedziałam mu tym samym i ruszyłam w kierunku pokoju niebieskiego
- Często będziesz mi tak uciekać, bez słowa? - Usiadłam obok niego na łóżku
- To była wyjątkowa sytuacja - Przyjechał kciukiem po moim policzku - Czasami nas ktoś zaatakuje, a ja po prostu muszę przy nich być - Wytłumaczył ze spokojem
- Tak rozumiem - Westchnęłam cicho - Jesteście jak rodzina
- No wiesz, jest tam mój brat i kuzyn - Zaśmiał się cicho
- A nic Ci nie jest? - Zapytałam patrząc na niego
- Nie dostałem najgorzej, najgorzej miał jeden z nas złamaną nogę, reszta też jakoś dobrze się z tego wywinęła - Przytulił mnie lekko całując
~ Kilka dni później ~
W końcu mogli mi ściągnąć ten chole.rny gips, nigdy nie sądziłam, że to będzie takie uciążliwe, przy normalnych czynnościach. Wracałam na lekcje, ciesząc się swoją sprawną ręką, kiedy ktoś mnie zatrzymał. Odwróciłam się z chłodnym spojrzeniem, jednak widząc Laurę, zmienił się na zabójczy.
- Czego? - Warknęłam
- A teraz zaśniesz snem wiecznym, wszystko dochodzić do Ciebie będzie, lecz żadne słowo się z ust nie wydobędzie - Zaczęła machając przede mną rękami
- Chora jesteś? - Podniosłam jedną brew i zaczęłam iść w swoim kierunku, nawet nie zwracając na nią uwagi. Cóż nie raz słyszałam o tym, że można zwariować, ale nie sądziłam, że spotkam się z taką osobą
- Będziesz słyszeć, będziesz czuć, będziesz widzieć, ale dla innych nieżywa będziesz - Klasnęła w ręce, a ja odwróciłam się do niej, aby pokazać jej znak, że jest walnięta. Wtedy nogi odmówiły mi posłuszeństwa, niczym pień runęłam na ziemię. Po chwili nie mogłam również ruszać rękami, z mojego gardła nie chciał wylecieć nawet najmniejszy dźwięk
- A wiesz co jest w tym najlepsze? - Słyszałam ją, nawet czułam jak ta żmija się nade mną nachyla - Będziesz widziała i czuła jak miłość Alexa do mnie powraca - Odeszła, tak zwyczajnie w świecie mnie zostawiła. Czułam zimną posadzkę, chłód jaki dobiegał przez otwarte okno. Jak można się domyślić po kilku minutach obok mnie zebrali się ludzie, wszyscy krzyczeli, kazali iść po higienistkę, a wiecie kto się teraz najbardziej mną przejmował? Moja kochana przyjaciółka, która właśnie sprawiła, iż wyglądam na martwą. Nie wiem jeszcze jak, ale wyjdę z tego i skopie jej tyłek. Przecież nie dam się żywcem pochować
Alex?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz