Siedziałem u siebie w pokoju.. myślałem trochę nad wszystkim... nagle wparował do mojego pokoju Cam
- co jest - zapytałem nie wiedząc o co chodzi
- chodź musisz to zobaczyć - powiedział jakby wystraszony ? to nie w jego typie
Wyszedł poszedłem za nim nie dalleko zobaczyłem sporą grupę ludzi kogo coś lub kogoś otaczała. Zobaczyłem Taiga leży. Pobiegłem szybko do niej i ją podniosłem
- Taiga - zacząłem krzyczeć wystraszony... nic. zacząlem iśc z nią do pielegniarki ona wykazała że nie żyję ale w to nie wierzyłem... ostatecznie w jej pokoju położyli ją na łóżku z sprzętem medycznym.. siedziałem z nią dniami i nocami. NIe spałame, nie jadłem... czuwałem...
- taiag - szeptałem przez jakiś czas...
***
Tydzien potem taiga dalej się nie odzywała ja byłem w totalnej załamce psychiczne... Byłem strasznie wygłodzony przez tydzień nie jadłem i nie spałem... Z żalu moje serce pękało myślałem ze jak serio nie żyję to się zamroduje... nagle przyszła Laura.. zaczęła mnie pocieszać nagle mnie pocałowała ja nie wiedziałem co robię... z żalu robiłem głupotę... całowałem się z nią przy taidze... ale co to? nagle usłyszałem szybsze bicie serce takie nagłe i tak szybko... Oderwałem się od Laury...
- zostaw mnie - warkłem
Odepchnąłem ją od siebie...
Taiga?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz