Tak bardzo pragnęłam się poruszyć, wstać, powiedzieć mu że żyję, że jestem tutaj, że wszystko do mnie dochodzi. Nie mogłam, po prostu nie mogłam. Czułam się jak widz obserwujący wszystko z boku. Widziałam jego smutek, żal, czułam jak cały czas trzyma mnie za rękę, miał nadzieję, jako jedyny z nich wszystkich wierzył, że się wybudzę, że nie możliwe jest żebym umarła. Krzyczałam, pomimo iż nie było tego słychać, płakałam razem z nim, w pewnej chwili pogodziłam się nawet z własną śmiercią. Zaczęłam się zastanawiać czy ja jeszcze w ogóle żyję, może po prostu moja dusza już odeszła z ciała? Dlatego wszystko widzę, jednak skoro by tak było to czy nie powinnam odejść, zejść do piekła, tam gdzie jest moje miejsce? Nie liczyłam dni, ani godzin, obserwowałam ich wszystkich, pielęgniarki, moje koleżanki, nauczycieli, brata i kuzyna Alexa, którzy go namawiali do przespania się czy też zjedzenia czegoś. Jednak on odmawiał. W nocy, kiedy myślał, że jest sam jego zły były najbardziej gorzkie, dostawał wręcz chrypy od powtarzania mojego imienia, a ja? Leżałam niczym posąg nie mogąc nawet dać mu najmniejszego znaku. Tak bardzo teraz chciałam się do niego przytulić, powiedzieć, że będzie dobrze, wyzwać za to że się głodzi. Tak jak mówiła przyszła, nawet nie zdziwiło mnie, kiedy ją ujrzałam i usłyszałam jej głos, spełniła swoje słowa. Nie zaskoczyło mnie jej zachowanie, ale nigdy nie sądziłam, że Alex tak po prostu jej się odda, nie wiem co go powstrzymało, ale wystarczyłby jeszcze jeden jej krok, żeby się bz.ykali na łóżku w którym leżałam. Poczułam przypływ adrenaliny, złości, gniewu. Miałam ochotę wstać rozszarpać i ją i jego. W środku całą buzowałam, a na zewnątrz ciągle pozostawałam zimna jak skała. Jednak... Poczułam jedną malutką łezkę na policzku, moim policzku, moją łezkę. Nie chce płakać, mam dosyć okazywania swoich uczuć, już wole zabić. Podłoga pod ich stopami zaczęła się rozsuwać
- Co to ma być?! - Pisnęła
Jednak nie doczekała się odpowiedzi. Otworzyłam szeroko oczy, które całe zalały się czarną barwą, z mojej piersi wydobył się czarny obłok, który po chwili przyjął właściwą postać
http://www.wallpaperhi.com/thumbnails/detail/20120201/wings%20dragons%20demons%20apples%201920x1139%20wallpaper_www.wallpaperhi.com_89.jpg
- Powinnam być Ci teraz wdzięczna - Przejechałam butem po krawędzi przepaści - W końcu mam postać właściwą - Uśmiechnęłam się szatańsko
- Tai... - Zaczął Alex, ale jakże szybko mu przerwałam
- Groziła, że do niej wrócisz, nie sądziłam jednak że tak szybko to nastanie - Wyprostowałam rękę w której znalazł się płonący łańcuch, nawet nie zwracałam na nich uwagi po prostu bawiłam się swoimi nowymi umiejętnościami
- Nie rozumiem... - Zaczął patrząc na mnie wciąż zaskoczony
- Twoja Laura rzuciła coś na mnie, dzięki czemu wyglądałam jak martwa, jednak nie martw się wszystko widziałam - Mówiłam obojętnie, w tej postaci wszelkiego rodzaju uczucia po prostu znikają. Jest tylko chęć zemsty, mordu i sprawiania bólu - A może powinnam już mówić Twoja dziewczyna
- Nigdy bym nie wrócił do niej, a to co się wydarzyło... Wykorzystała chwilę nieuwagi, tego że jestem zmęczony - Chciał do mnie podejść, jednak zatrzymałam go
- Dlaczego mam zostać? - Zapytałam ozięble - Tam na dole, mogę siedzieć na tronie, bez uczuć, bez niczego. Tutaj jak zostanę w tej marnej postaci i znowu dam jej rządzić... - Spojrzałam na swoje ciało - Wiesz, jaka będzie jej reakcja, wyzywanie, płacz.
- Nie jesteś moją Tai - Tym razem jego spojrzenie było podejrzliwie
- Oczywiście, że nie - Wybuchnęłam gorzkim śmiechem - Jestem tym co siedzi głęboko w niej, postacią, której nigdy nie chciała budzić. Bez uczuć, współczucia, litości, czasami daje się we znaki, ale zawsze mnie hamuje - Westchnęłam teatralnie
- Wybudź ją, moją Tai, może być na mnie zła, może ze mną zerwać, byle by tylko żyła, odejdź gdzie chcesz, ale niech ona żyje - Wołał, krzyczał, tak jakbym nie słyszała
- Nie może żyć beze mnie, bo jestem jej cząstką i ja nie mogę żyć bez niej - Mruknęłam cicho, zdając sobie z tego sprawę - Nie mogłeś jej przelecieć? - Wskazałam na przestraszoną blondynkę - Wtedy z chęcią by uciekła z tego świata - Skrzyżowałam ręce. Tupnęłam dwa razy kozakiem, a szczelina się zamknęła, nie chciałam wracać i oddawać jej pełnej kontroli, jednak bez tego żadna z nas nie będzie żyć. - Ale Ty - Wskazałam na dziewczynę - Twoje czary są marne, jednak nie zabije Cię, wręcz przeciwnie, co noc będziesz widzieć twarze najgorszych demonów, twarze osób których się boisz, koszmary nie będą Cię opuszczać, a w miłości szczęścia już nie zaznasz, każdy mężczyzna, każda osoba ludzka będzie w Tobie wywoływać obrzydzenie i lęk, nie będziesz w stanie do nikogo się zbliżyć - Ponownie zamieniłam się w mały, czarny obłok, wlatując do tego marnego ludzkiego ciała...
Dwa głębokie wdechy i wyprostowanie się na łóżku, rozejrzałam się dookoła i spojrzałam na Alexa, który patrzył na mnie dziwnym wzrokiem
- Wszystko gra? - Zapytałam przechylając głowę - Nawet nie wiesz jaki miałam dziwny sen - Zaśmiałam się cicho. Nie, nie pamiętałam, wiedziałam jedynie, że zemdlałam i to wszystko.
Alex?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz