- ja już pójdę - powiedziała nie odpowiadając na moje pytanie,zdeptała papierosa - cześć
Dziewczyna minęła mnie,a ja nadal stałem i patrzyłem się jak odchodzi.
Przecież było to normalne pytanie.Nie sądzę,ze mógłbym zranić ją czymś takim.Zraniłem wiele dziewczyn,ale to był inny powód,ich wina.
Może ma jakieś problemy z wampirami?Cóż...nie wiem.
Stałem tak jeszcze może dziesięć minut.Otrząsnąłem się i ruszyłem w kierunku akademii.W między czasie zapaliłem kolejnego papierosa.
Po czterdziestu minutach w końcu doszedłem do tej cholernej akademii.Poszedłem w kierunku swojego pokoju,kiedy otworzyłem drzwi od razu przebrałem koszulkę.
Wychodząc z pokoju ruszyłem w stronę stołówki.Nie jadłem nic od śniadania i czuje jak jestem teraz głodny.Na jadalni było z dwadzieścia osób.Na tacy były naleśniki.Oby z dżemem.Błagam!Chwyciłem tackę i ruszyłem w stronę jakiegoś stolika.Kątem oka zobaczyłem jak kilka dziewczyn uśmiechało się w moją stronę,miałem zamiar pójść do ich stolika,lecz zauważyłem znają mi brunetkę. Medison. Siedziała sama i była smutna?
Usiadłem na przeciwko niej,a ta spojrzała na mnie.
-No cześć-powiedziałem z lekkim uśmiechem-chciałem cię przeprosić za te pytanie,być może było niewłaściwe,wow jesteś pierwszą dziewczyną,którą szczerze przepraszam.
<Medison?>
Brak komentarzy
Prześlij komentarz