-Molly-powiedziałem a suczka dumnie wypięła "pierś" do przodu. Pogłaskałem ją po miękkiej sierści na głowie. Przymknęła oczy i oparła głowę o moją nogę. Chociaż ważyła 40 kilo i tak wziąłem ją na ręce. Uwielbiała to.
-Nie jest za ciężka?-zapytała Lilith.
-Jest. Ale lubi jak ją noszę więc co mam poradzić?
Dziewczyna się cicho zaśmiała. Odstawiłem suczkę z powrotem na ziemię. Spojrzała na mnie z wyrzutem i odwróciła się unosząc ogon do góry jak kot. Chciała tym zaznaczyć, że jest obrażona.
-Ile ma lat?-zagadnęła dziewczyna.
-5. Kupiłem ją gdy zostałem całkowicie bez rodziny. Mam tylko ją-odpowiedziałem wymuszając uśmiech. Dziewczyna lekko się zarumieniła.
-Przepraszam...
-Przecież to nie twoja wina. Nie wiedziałaś.
Zapadło milczenie. Już miałem odchodzić gdy Lilith po raz kolejny się odezwała
-Jaki ładny...-szepnęła ruchem głowy wskazując na tatuaż na mojej ręce.
-Bardzo dziękuję. Faktycznie to mój ulubiony.
-Masz jeszcze gdzieś?
-Na karku-odpowiedziałem i machinalnie przejechałem po nim dłonią.
<Lilith?>
Brak komentarzy
Prześlij komentarz