Dużo tego jak narazie- zadziałam się
-No- Matt również się zaśmiał
-Więc chodźmy wszystko pooglądać- powiedziałam stanowczo, ruszając przed siebie.
-Czekaj- chłopak mnie dogonił. Oboje wyszliśmy z akademii i skierowaliśmy się w stronę ogrodu. Wszędzie rosły najróżniejsze kwiaty. Krzewy były idealnie przycięte. Na ziemi rosły małe kępki kwiatów. Podeszłam do jednej z nich i zerwałam śliczną, białą lilie. Powąchałam ją.
-Najsłodszy zapach jaki kiedykolwiek czułam- szepnęłam z zachwytem, przyglądając się białej roślinie. Chłopak również zerwał kwiat i powąchał.
-Fuuj!- powiedział głośno rzucając kwiat na ziemię
-Co ci się w tym zapachu nie podoba?- zapytałam podnosząc kwait z ziemi i wąchając go- Przecież słodko pachnie- dodałam
-Słodko? Przecież to śmierdzi padliną- wypalił chłopak
-Nie wiem co to za kwiat, ale może chodźmy do biblioteki poszukać go w jakijś książce- zaproponowałam mówiąc glosem starej nauczycielki.
<Matt?>
Brak komentarzy
Prześlij komentarz