-To nawet miło z Twojej strony.-powiedziałam.
-No widzisz?-uśmiechnął się wypuszczając dym. Siedziałam na ławce, on stał oparty o drzewo. Nie rozmawialiśmy, zaległa cisza. Stukałam sobie palcami o kolano, żadne z nas nie mogło się zebrać, żeby coś powiedzieć. Nagle naszedł mnie dziwny pomysł. Wstałam, podbiegłam do Camerona i pacnęłam go w ramię.
-Gonisz!-krzyknęłam. Wystartowałam przed siebie. Berek między wampirem a wilkołakiem. Ciekawe. Goniliśmy się po ogrodzie bez wyniku kilka minut. Wbiegliśmy między drzewa, z łatwością robiłam slalomy między nimi, jednak w pewnym momencie przebiegłam za blisko pnia i z nieuwagi potknęłam się o korzeń.
-Cholera!-warknęłam, lądując na ziemi. Siłą rozpędu Cameron, który był tuż za mną upadł centralnie na mnie. Leżeliśmy na sobie pare sekund.
-Mógłbyś ze mnie zejść?-spytałam, czerwieniąc się.
-Wiesz, jesteś całkiem przyjemna.-odparł z uśmiechem, a moja twarz powoli nabierała koloru mych włosów.
-No, zejdziesz?-ostatni raz spytałam po dobroci.
-Bardzo mi tu wygodnie.-odparł, jednak zanim skończył to zdanie leżał już w kupie liści obok, a ja się otrzepywałam. Zauważyłam, że na spodniach i na koszulce pozostały brązowo-zielone ślady. On też się podniósł i podszedł do mnie. Odgarnął mi włosy, które uciekły z kucyka, z twarzy i ujął ją w dłonie. Chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, jednak ja odwróciłam wzrok.
-No no, kuzynie...-usłyszeliśmy. W polu widzenia pojawili się... Ci, jak im tam... Chyba Nathan i Alex. Tak ich chyba wołały jakieś dziewczyny. Ten z niebieskimi włosami położył Cameronowi rękę na ramieniu.
-Przedstawisz nas koleżance?-spytał, mierząc mnie wzrokiem.
-Ja już pójdę.-mruknęłam i oddaliłam się szybko. Weszłam do siebie do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Zdjęłam brudną koszulkę i spodnie, rzuciłam je w kąt pokoju. Podeszłam do szafy i zaczęłam ją przekopywać. Gdy odszukałam bluzkę, która przypadła mi do gustu, ktoś zapukał do drzwi. Cały czas nieubrana przeparadowałam przez pokój i otworzyłam. Cameron. Normalnie zaczyna być stałym bywalcem tego pokoju. Zaczął coś mówić, a potem spojrzał na mnie i zrobił "karpika". Przechodzący po korytarzu chłopacy, Ci sami, co w lesie, się zatrzymali. A ja patrząc na nich wszystkich zaczęłam się śmiać.
-Faceci.-mruknęłam.-Przecież to jak kostium kąpielowy... Jeśli to coś ważnego, to wchodź.-poleciłam Cameronowi.
Narzuciłam na siebie koszulkę, która i tak sięgała tylko do połowy ud i weszłam do pokoju. Podeszłam do szafy i wygrzebałam szare legginsy.
-No, nie patrz się tak.-mruknęłam.-Wyglądasz, jakbyś nigdy kobiety nie widział.-zaśmiałam się.
Cameron? ;p
Brak komentarzy
Prześlij komentarz