Zauważyłam to zbiorowisko dziewczyn wokół Camerona. Szczerz mówiąc, trudno było ich nie zauważyć... Najśmieszniejsze w tym wszytkim było to, że Cameron co chwilę patrzył na mnie i sprawdzał czy ja na niego patrzę. Nie patrzyłam. Daleko miałam te dziewczyny wokól niego. Ja nigdy nie jestem zazdrosna. Tak jak nigdy nikomu nie współczuję. Po prostu nie i tyle. A gdybym ja miała zgromadzić w jednym miejscu wszystkich mężczyzn, którzy kiedykolwiek o mnie zabiegali, to tu, na stołówce mogliby się nie pomieścić, nawet stojąc jeden obok drugiego. Odniosłam talerze i wyszłam ze stołówki. Poszłam do siebie. Trochę poczytałam, trochę porysowałam, aż naszła mnie ochota na pójście na siłownię. Przebrałam się więc w sportowe ciuchy (dresy, nie żadne legginsy, nie będą mi się na tyłek gapić), związałam włosy i wyszłam z pokoju.
***
Mój zegarek obwieścił pikaniem, że minęła godzina, od kiedy tu przyszłam. Z bieżni postanowiłam przenieść się znowu na drążek. Podciąganie, tak jak pompki i brzuszki to jedno z moich ulubionych ćwiczeń.
-Długo się będziesz na mnie patrzeć?-spytałam, nie przerywając ćwiczenia. Od paru minut Cameron stał za mną i się patrzył.
-A co? Nie mogę?-spytał drwiącym tonem. Skończyłam serię i odwróciłam się do niego.
-A co jeśli powiem Ci że nie możesz?-uniosłam brew i oparłam się o drabinki pod drążkiem. Cameron podszedł bardzo blisko mnie.
-Wtedy po prostu bym cię nie posłuchał.-odparł. Sięgnął dłonią do mojej twarzy i przybliżył się jeszcze bardziej. Czułam jego cieplutki oddech na mojej skórze, jednak odepchnęłam go.
-Zostaw mnie.-warknęłam, odwróciłam się i spowrotem zaczęłam podciągać.
-Czyli co? Ja nie mogę cię dotykać?-spytał, a w jego głosie brzęczała niebezpieczna nuta.
-Nie.-Odparłam po prostu, kiedy skończyłam serię. Obróciłam się ponownie do niego i spojrzałam mu w oczy.-Nie możesz. Za to ja...-sięgnęłam dłonią do jego twarzy, przejechałam opuszkami palców po linii jego szczęki. Zauważalnie zadrżał przy moim dotyku.-Ja mogę.-dokończyłam z prowokacyjnym uśmiechem. Poczochrałam mu włosy i spojrzałam mi w oczy. Widziałam w nich głęboki niedosyt. Chciałby więcej. O nie... Nie... Więcej na pewno nie. Minęłam go, wyszłam z siłowni i poszłam do swojego pokoji, na środku którego pobyłam się dresów i poszłam wziąć przysznic.
Cameron?
wtorek, 3 listopada 2015
Od Lex cd Camerona
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy
Prześlij komentarz