poniedziałek, 2 listopada 2015

OD ESTHER DO MATTA

Siedziałam sobie na drzewie, trzymając w zębach latarkę, a w rękach książkę. Musiało to zabawnie wyglądać, ale bałam się, że ją upuszczę i ta jakże ciekawa lektura zniknie w jakiś krzakach, do których osobiście nie miałam zamiaru włazić. Czytanie pochłonęło mnie tak bardzo, że zupełnie zatraciłam poczucie czasu i dopiero po skończeniu książki skapnęłam się, że jest po pierwszej w nocy. Westchnęłam ciężko, chociaż postanowiłam nie wracać do akademii, gdyż zwyczajnie nie byłam śpiąca. Ostrożnie zaczęłam schodzić z dębu, ale jedna z gałęzi była o tyle śliska, że spadłam na ziemię z piskiem. Jęknęłam głośno, macając obolałe kolana. Miałam dziurę w spodniach i szczerze mi się to nie podobało. Zaklęłam cicho pod nosem, patrząc na krwawiące ranki na nogach. Szczypały, ale je zignorowałam i poczęłam szukać książki, która ostatecznie wypadła mi z rąk. Wzięłam leżącą obok mnie latarkę i weszłam w kłujące krzewy w poszukiwaniu mojego małego skarbu. Znalazłam go pięć metrów dalej, między ciernistymi gałązkami.
Szit. [wiem, że tak się nie pisze XD]
Wyciągnęłam ją ostrożnie, kłując sobie przy tym dłonie, po czym szybko zwiałam stamtąd, byleby tylko już nie kąpać się w tym morzu dziwnych roślinek. Po wydostaniu się z chaszczy otrzepałam się, po czym spojrzałam na siebie w aparacie od komórki. Włosy miałam w listkach, a w dłoniach zauważyłam parę cierni. Super. Wyjęłam je wszystkie w pełnym skupieniu, po czym uniosłam wzrok. Widziałam zmierzającą w moim kierunku postać, więc chciałam się wycofać, ale chłopak roześmiał się głośno.
- Pomóc w czymś? - zapytał z uśmieszkiem.
- Och... - przygryzłam wargę, nie wiedząc, co odpowiedzieć - Już nie. Sama sobie poradziłam. Wzięłam książkę do ręki i przytuliłam ją do piersi. - Co tutaj robisz, w nocy?
- Mógłbym zadać to samo pytanie.
- Czytałam sobie na drzewie - dotknęłam palcem lektury, rumieniąc się lekko. Mam nadzieję, że było wystarczająco ciemno, by nie zobaczył moich czerwonych policzków.
- Ja sobie poszedłem okazjonalnie na nocny spacer - uśmiechnął się delikatnie. Fajny chłopak.
- Czad... Ja jestem Esther, a ty? - wyciągnęłam ku niemu moją podrapaną dłoń.

Matt? ^^

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

© Halucynowaa | WS | X X X