-zaczekaj. - zatrzymałam go.
-Tak? - zapytał.
-Dzięki.
-Nie ma sprawy - obdarzył mnie miłym uśmiechem.
-Jestem Kat... Lexi - odparłam po chwili zawahania, miał zdziwioną minę
-Cameron. - uścisnęliśmy sobie ręce.
-Skoro jesteś jedynym kogo tu znam to może oprowadziłbyś mnie po kolacji po szkole? - zapytałam delikatnie.
-zobaczy się nie wiem czy będę mógł.
-Jeśli nie to spoko, sama pobiegam. Jesteś wilkołakiem albo się mylę?
-Skąd wiesz?
-Po twoich oczach.
-Po oczach? - wyglądał na zdziwionego.
-Swój swojego pozna zawsze. - puściłam mu oczko i przygryzłam wargę. - To może wejdziesz? Będę miała rozpier*uchę w pokoju bo mój bagaż muszę ogarnąć, ale mam nadzieję, że tym się nie zrazisz.
<Cameron?>
Brak komentarzy
Prześlij komentarz