-Oh Panie Dallas. Pana plan zaciągnięcia mnie do łóżka ci się nie powiedzie. - odparłam z sarkazmem w głosie.
-a wiesz że ja to zrobię?
-jeszcze nikomu nie uległam...
-poza mną - tu mi przerwał. Ale zmierzyłam go znaczącym spojrzeniem.
-dopiero tobie ci się udało mnie podejść. Mógłbyś zabrać to rękę?
-nie. - zaśmiał się.
-mogłabym spokojnie zjeść kolację? - zapytałam
-no nie wiem.
-jestem głodna jak wilk.
-pomijając fakt że jesteś wilkiem. - zaśmiał się.
-Cameron może ten twój żałosny prosty podryw działa na inne ale wiedz że ja taka łatwa nie jestem. - wyjaśniłam i zeskoczyłam mu z kolan zjadając tylko jabłko z całej kolacji bo wiedziałam że nie da mi spokojnie zjeść. Wyszłam z jadalni i skierowałam się do pokoju. Dzisiaj imprezka ale nie chce mi się iść. Napewo pójdę się przejść po ciemku.
***
Ubrałam moją ciemną bluzę, naciągnęłam kaptur i zaciągnęłam ściągacz na tyłek by był trochę osłonięty bo legginsy jednak nieźle ukazują kształty. Przemknęłam obok otwartych drzwi jadalni i ruszyłam na zewnątrz. Po krótkim spacerze usłyszałam dźwięk łamania gałęzi.
-kto tam? - zapytałam drżącym głosem. Przede mną stanął Cameron
(Cam?)
Brak komentarzy
Prześlij komentarz