Leżeliśmy do siebie plecami, ale po chwili Cameron obrócił się i spróbowal mnie objąć.
-Jeśli te łapki zawędrują tam, gdzie nie trzeba, to ci je oderwę.-warknęłam.
***
Kiedy się obudziłam, jego już nie bylo. Super, bardzo miło...
Ogarnęłam się i zeszłam na śniadanie. Kiedy zjadłam poszłam do ogrodu, gdzie, jak myślałam, znalazłam Camerona.
-O, Lex. Jak ci się spało?-wyszczerzył się, a ja przerwócilam oczami.-Tak w ogóle to po co tu przyszłaś?-spytał. Tu mnie miał. Na to pytanie nawrt ja nie miałam odpowiedzi. Coś w głębi mnie kazało mi tutaj przyjść i tyle.
-Nie dokończyliśmy wczorajszego berka.-powiedziałam nieprzekonująco.
-Ee tam. Założyłbym się, że i tak bym wygrał.
-Założyłbyś się?-powtórzyłam.-O co?
-Na przykład o to, że jeśli wygram, to ty przez dwa dni będziesz dla mnie miła. Czyli nie będziesz mnie spławiać, nie będziesz uciekać i może dasz się wyciągnąć na jakąś imprezę...
-Ee, imprezy... Robię drinki lepsze niż większość barmanów.-zaśmiałam się.
-Albo na jakąś romantyczną wycieczkę.-dokończył z uśmiechem.
-A jeśli ja wygram, to ty, żeby bylo sprawiedliwie, przez dwa dni nie będziesz mi się narzucać.-powiedziałam. Ustaliliśmy dalsze zasady, przecieliśmy i wystartowaliśmy.
Bardzo długo goniliśmy się bez wyniku. Było kilka sytuacji, w których Cameron był bardzo blisko mnie, ale zawsze mu uciekałam. Biegliśmy właśnie przez środek ogrodu, zaczęłam manewrować między ławeczkami i niestety, boleśnie zahaczyłam o jedną kolanem. Zanim jednak wylądowałam na ziemi, Cameron dotknął mojego ramienia.
-Wygralem! Widzisz? Wygrałem!
-Zachowujesz się jak ośmiolatek.-mruknęłam, a on podszedł blisko mnie. Bardzo blisko.
-Możesz się już szykować.-wyszeptał mi na ucho.
Ale się wkopałam... Wkopałam się jak nie wiem...
Cameron? Gdzie ją weźmiesz? ;D Tylko bez seksów mi tam! xd Lex jeszcze nie jest gotowa, musisz ją urobić ;P
środa, 4 listopada 2015
Od Lex cd Camerona
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy
Prześlij komentarz