-Hmmm...-mruknąłem.-Nie jest źle.
-Cieszę się.-odparła i uśmiechnęła się lekko. Odwzajemniłem uśmiech i dokończyłem śniadanie.
-Oprowadzić cię po szkole?-spytała kiedy sama zjadła.
-A wiesz co... Bardzo chętnie. Od wczoraj siedziałem tylko w moim pokoju, więc prawie nie mam pojęcia gdzie co jest.-odparłem. Zanieśliśmy naczynia do okienka i wyszliśmy ze stołówki. Z całym oprowadzaniem uwinęliśmy się godzinę
-Muszę przyznać, że tereny Akademii są całkiem rozległe.-powiedziałem, otwierając przed Medison drzwi do bursy.
-Szczerze, jest tego jeszcze więcej.-wytlumaczyła wchodząc do środka.
-No to może następny spacer jutro?-spytałem z uśmiechem.
Medison? Przepraszam, nie mam weny na to opo .-.
Brak komentarzy
Prześlij komentarz